Zabawa w chowanego
Każdy się bawił kiedyś w chowanego. Nie ma to jak szukanie kogoś w dużym, dwupiętrowym domu, pełnego nieznanych zakamarków, szaf i innych skrytek, w których można się schować na amen. Dlaczego zatem nie zrobić gospodarzowi imprezy mały dowcip? Kiedy atmosfera staje się nudna, a rozmowa się nie klei, warto zaproponować tę zabawę. I teraz od samego gospodarza zależy, czy dowcip się powiedzie czy nie. Jeżeli ten zacznie się przechwalać, że zna miejsce, w którym nigdy go nie znajdziemy, to dowcip mamy już w pełni przygotowany. O co chodzi? To proste - po prostu kiedy właściciel zabunkruje się w swojej twierdzy, my jako jego goście pocichutku wyjdźmy z domu na piwo lub spacer. Co prawda dowcip niewysokich lotów, ale sprawdza się bardzo świetnie. Gorzej tylko, jeśli gospodarz nie ma poczucia humoru i nie potrafi się śmiać z samego siebie, ale to już jego problem. Można także w takich przypadkach zaryglować szafę na jakiś czas, ale może to się skończyć jej zniszczeniem - w najlepszym przypadku. Albo można się umowić, że kiedy pan domu szuka, wtedy wychodzimy podczas chowania na dwór i czekamy, kiedy zacznie wariować.